Spis treści
W ostatnim czasie fundacje rodzinne ponownie znalazły się w centrum zainteresowania mediów. „Gazeta Wyborcza” opublikowała obszerny materiał poświęcony przypadkom wykorzystywania fundacji rodzinnych do działań optymalizacyjnych. To naturalnie rodzi pytanie, czy doniesienia o przypadkach optymalizacji podatkowych oznaczają, że sama konstrukcja fundacji rodzinnej staje się mniej bezpieczna i przewidywalna?
W naszej ocenie nie. Obecna dyskusja nie podważa sensu fundacji rodzinnej jako narzędzia sukcesji i ochrony majątku. Pokazuje natomiast, że – jak w przypadku każdego narzędzia prawnego – kluczowe znaczenie ma sposób jej wykorzystania oraz unikanie działań, które mogą zostać uznane za sprzeczne z celem ustawy.
Każda nowa regulacja przechodzi okres dojrzewania
Fundacja rodzinna obowiązuje dopiero od trzech lat. W tym czasie stała się jednym z najważniejszych instrumentów planowania sukcesji w polskich firmach rodzinnych. Tysiące przedsiębiorców rozpoczęło rozmowy o przekazaniu majątku kolejnym pokoleniom, uporządkowaniu ładu rodzinnego i długoterminowym zarządzaniu zgromadzonym kapitałem. To właśnie dla takich celów została stworzona ustawa o fundacji rodzinnej.
Jednocześnie każda nowa regulacja jest testowana przez praktykę. Tam, gdzie pojawiają się preferencje podatkowe, zawsze znajdą się również osoby próbujące wykorzystać je szerzej, niż zakładał ustawodawca.
Nie jest to zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla fundacji rodzinnych. Tak rozwijało się wiele konstrukcji prawa podatkowego i gospodarczego. Wobec tego z pojawiających się informacji o zidentyfikowanych przez organy podatkowe nadużyciach nie należy wyciągać wniosków krytycznie odnoszących się do samej konstrukcji fundacji rodzinnej tylko do nadużyć, które niestety pojawiają się prawie wszędzie.

Problemem nie jest fundacja rodzinna. Problemem jest sposób jej wykorzystywania
Z informacji przedstawionych przez Ministerstwo Finansów wynika, że organy podatkowe koncentrują się przede wszystkim na tych przypadkach, w których fundacja rodzinna przestaje realizować swoją podstawową funkcję – ochronę majątku rodzinnego i sukcesję – a staje się jedynie elementem konstrukcji służącej osiągnięciu korzyści podatkowej.
Najczęściej wskazywanym przykładem są pożyczki udzielane fundatorom lub beneficjentom.
Warto jednak zachować właściwe proporcje. Sama możliwość udzielenia pożyczki przez fundację rodzinną nie jest niczym nadzwyczajnym. W określonych okolicznościach może być uzasadnionym instrumentem zarządzania majątkiem rodzinnym lub finansowania przedsięwzięć prowadzonych przez członków rodziny. Ustawa nie zakłada przecież, że fundacja ma być strukturą całkowicie „zamrożoną”, pozbawioną możliwości racjonalnego dysponowania swoim majątkiem.
Inaczej należy jednak ocenić sytuacje, w których pożyczka przestaje pełnić rzeczywistą funkcję gospodarczą, a staje się jedynie substytutem wypłaty świadczeń. W artykule „Gazety Wyborczej” opisano praktyki polegające na udzielaniu krótkoterminowych pożyczek, ich wielokrotnym przedłużaniu lub zastępowaniu kolejnymi umowami („rolowaniu” pożyczek), tak aby środki mogły pozostawać do dyspozycji fundatora bez opodatkowania przewidzianego dla wypłat z fundacji.
Jeżeli rzeczywistym efektem takiej konstrukcji jest trwałe korzystanie z majątku fundacji bez ponoszenia ciężaru podatkowego, trudno dziwić się, że właśnie tego rodzaju modele znalazły się w centrum zainteresowania organów podatkowych.
I właśnie w tym miejscu warto postawić wyraźną granicę. Przeciwdziałanie tego rodzaju patologiom nie oznacza podważania sensu istnienia fundacji rodzinnej. Wręcz przeciwnie – można argumentować, że eliminowanie najbardziej agresywnych modeli optymalizacyjnych leży również w interesie przedsiębiorców, którzy korzystają z fundacji zgodnie z jej celem. Im mniej przypadków instrumentalnego wykorzystywania fundacji rodzinnych, tym większa szansa na zachowanie stabilnych i przewidywalnych zasad dla zdecydowanej większości fundatorów, którzy traktują fundację jako narzędzie sukcesji, a nie sposób na obejście przepisów podatkowych.
Największą wartością fundacji rodzinnej nie są preferencje podatkowe
Paradoksalnie dyskusja publiczna bardzo często koncentruje się na podatkach, podczas gdy największą wartością fundacji rodzinnej jest coś zupełnie innego. Fundacja pozwala zachować rodzinny majątek w jednym organizmie, chronić go przed rozdrobnieniem, uporządkować sukcesję oraz stworzyć warunki do wieloletniego inwestowania kapitału.
Mechanizm odroczenia opodatkowania nie został wprowadzony po to, aby środki jak najszybciej opuściły fundację.
Wręcz przeciwnie. Jego celem jest stworzenie zachęty do pozostawienia kapitału w fundacji, finansowania kolejnych przedsięwzięć, budowania nowych inwestycji i pomnażania majątku dla następnych pokoleń. W naszej ocenie jeżeli po sprzedaży wniesionego do fundacji przedsiębiorstwa uzyskane środki pozostają w fundacji i nadal pracują, realizowany jest model, który przyświecał ustawodawcy przy tworzeniu tego narzędzia sukcesyjnego.
Spodziewamy się uszczelnienia, a nie zmiany filozofii ustawy
Od kilku miesięcy trwa przegląd funkcjonowania ustawy o fundacji rodzinnej. Już wcześniej wskazywaliśmy, że sam fakt prowadzenia takiego przeglądu nie powinien budzić niepokoju. Obowiązek dokonania oceny funkcjonowania przepisów został przewidziany już na etapie uchwalania ustawy.
Można oczekiwać, że część rozwiązań podatkowych zostanie doprecyzowana lub uszczelniona. Prawdopodobnie pojawią się również przepisy ograniczające nadużycia podatkowe.
Niewykluczone również, że ustawodawca powróci do koncepcji wprowadzenia tzw. okresu „lock-up”, który ograniczałby możliwość skorzystania ze zwolnienia podatkowego w przypadku sprzedaży składników majątku wniesionych do fundacji w krótkim czasie od ich wniesienia. Rozwiązanie takie miałoby przeciwdziałać tworzeniu fundacji wyłącznie na potrzeby jednorazowej transakcji sprzedaży przedsiębiorstwa.
Nie oznacza to jednak, że ustawodawca zamierza odejść od podstawowej funkcji fundacji rodzinnej. Przeciwnie – również z wypowiedzi Ministerstwa wynika, że planowane zmiany mają ograniczać instrumentalne wykorzystywanie fundacji, pozostając przyjazne wobec tych struktur, które rzeczywiście realizują cele sukcesyjne. To kierunek, który co do zasady należy uznać za racjonalny.
Niezależnie od ostatecznego kształtu przyszłych zmian, już dziś widać kierunek, w którym zmierza ustawodawca. Dla fundatorów, którzy posiadają już fundację rodzinną, może to być dobry moment, aby spojrzeć na nią z pewnego dystansu i zweryfikować, czy statut, sposób funkcjonowania oraz planowane działania rzeczywiście odpowiadają jej długoterminowemu celowi sukcesyjnemu.
Dobra fundacja rodzinna obroni się sama
Od początku obowiązywania ustawy podkreślamy, że fundacja rodzinna nie jest rozwiązaniem dla każdej sytuacji i nigdy nie powinna być tworzona wyłącznie z powodów podatkowych.
Dobrze zaprojektowana fundacja rodzinna to przede wszystkim długoterminowy projekt rodzinny, a nie konstrukcja przygotowana pod jedną transakcję czy jedną korzyść podatkową. Jej zadaniem jest stworzenie zasad zarządzania majątkiem na kolejne pokolenia, zapewnienie bezpieczeństwa rodzinnego biznesu oraz umożliwienie dalszego inwestowania zgromadzonego kapitału.
Z tej perspektywy podatki pozostają ważnym elementem całej konstrukcji, ale nie stanowią celu samego w sobie. Są narzędziem wspierającym realizację funkcji sukcesyjnej, a nie uzasadnieniem istnienia fundacji.

Spokój i racjonalne podejście pozostają priorytetem
Nie podzielamy katastroficznych prognoz dotyczących przyszłości fundacji rodzinnych. Jednocześnie uważamy, że przedsiębiorcy powinni z uwagą obserwować kierunek zmian i unikać rozwiązań, które mogą zostać odebrane jako próba obchodzenia celu ustawy. Najlepszą ochroną fundacji rodzinnej jest rozsądne korzystanie z niej.
Jeżeli fundacja rzeczywiście służy sukcesji, ochronie rodzinnego majątku i długoterminowemu inwestowaniu kapitału, trudno znaleźć argumenty przemawiające za podważaniem sensu jej funkcjonowania. Można natomiast oczekiwać, że ustawodawca będzie coraz skuteczniej eliminował te konstrukcje, których jedynym celem jest wyłącznie osiągnięcie korzyści podatkowej. I z tą tezą – jako kancelaria od początku zaangażowana w rozwój fundacji rodzinnych w Polsce – w pełni się zgadzamy.
Publikacja „Gazety Wyborczej” nawiązuje do analizy funkcjonowania fundacji rodzinnej przygotowanej wspólnie przez Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Warto więc spojrzeć nie tylko na medialne nagłówki, ale również na szerszy kontekst wniosków płynących z tego przeglądu.
Nie mamy wątpliwości, że przeciwdziałanie agresywnym schematom optymalizacyjnym jest potrzebne i leży również w interesie przedsiębiorców, którzy korzystają z fundacji zgodnie z jej sukcesyjnym przeznaczeniem. Jednocześnie odnosimy wrażenie, że zarówno w części przekazu medialnego, jak i w niektórych fragmentach ministerialnego raportu, krytyka konkretnych nadużyć zaczyna momentami obejmować rozwiązania, które są przecież naturalnym elementem funkcjonowania fundacji rodzinnej.
Opublikowany przegląd funkcjonowania ustawy o fundacji rodzinnej pokazuje, że Ministerstwo dostrzega potrzebę uszczelnienia przepisów i ograniczenia przypadków instrumentalnego wykorzystywania fundacji rodzinnych. Ten kierunek co do zasady należy uznać za słuszny. Nadużycia nie powinny wyznaczać standardu funkcjonowania tej instytucji.
Jednocześnie odnosimy wrażenie, że w niektórych fragmentach raportu krytyka wykracza poza walkę z patologiami i zaczyna dotykać rozwiązań, które są naturalnym elementem fundacji rodzinnej.
Trudno bowiem uznać za zjawisko oczywiście niepożądane to, że fundator – zwłaszcza będący przedstawicielem pierwszego pokolenia polskich przedsiębiorców – przez pewien czas zachowuje wpływ na sposób zarządzania rodzinnym majątkiem. Sukcesja nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem, który często trwa wiele lat. Oczekiwanie, że fundator po wniesieniu majątku do fundacji całkowicie wycofa się z podejmowania decyzji, byłoby oderwane od realiów funkcjonowania polskich firm rodzinnych.
Podobnie trudno zgodzić się z sugestią, że długoterminowe inwestowanie środków pozostających w fundacji – czy to na rynku kapitałowym, czy poprzez inwestycje w nieruchomości – samo w sobie świadczy o odejściu od celu ustawy. Wręcz przeciwnie. Jednym z podstawowych założeń fundacji rodzinnej było stworzenie mechanizmu pozwalającego akumulować kapitał, chronić go i pomnażać z myślą o kolejnych pokoleniach, a nie wymuszać jego bieżącą dystrybucję.
Dlatego, dyskutując o potrzebnych zmianach, warto uważać, aby – walcząc z nadużyciami – nie wylać dziecka z kąpielą. Fundacja rodzinna w ciągu zaledwie kilku lat nie tylko stała się ważnym narzędziem sukcesji, ale również przyczyniła się do popularyzacji samego tematu sukcesji w polskim biznesie. Jeszcze na początku 2023 r. hasło „sukcesja” było wyszukiwane w internecie średnio około 33 tys. razy miesięcznie, podczas gdy bezpośrednio przed wejściem w życie ustawy zainteresowanie wzrosło do około 165 tys. wyszukiwań miesięcznie. Trudno o lepszy dowód na to, że fundacja rodzinna skłoniła tysiące przedsiębiorców do rozpoczęcia rozmowy o przyszłości swoich firm i rodzinnego majątku.
I właśnie tego efektu – niezależnie od potrzebnych korekt przepisów – nie warto dziś stracić.
Specjalizuje się w sporach korporacyjnych, w tym negocjacjach, postępowaniach sądowych oraz rozliczeniach z ustępującymi wspólnikami. Doradza również przy sprzedaży przedsiębiorstw, procesach due diligence, tworzeniu nowych podmiotów, w tym fundacji rodzinnych, oraz reorganizacjach obejmujących połączenia, przekształcenia, podziały i aporty.





